CoDziennik #5
O 6:30 obudził mnie budzik. No tak, jestem umówiona do lekarza. Ubrałam się, umyłam zęby, uczesałam i byłam gotowa. Pojechałam na miejsce i co się okazało? Że znowu tej lekarki nie ma i muszę przyjść na zastępstwo o 13:00, ale żebym była pół godziny wcześniej sobie zająć kolejkę. No dobra. Trochę poddenerowoana poszłam do domu i włączyłam komputer. Napisałam wpis na własny blog i już trzeba było wracać do miejsca, z którego niedawno wyszłam. Mieliśmy jeszcze godzinę do przyjścia lekarki, więc poszliśmy z mamą i z bratem na obiad do restauracji obok.
Wróciłam do domu, odpoczęłam i napisałam do Liv. Niedługo potem wyszłam na spotkanie z nią, a po drodze ujrzałam przed sobą wielki samochód, stojący jak krowa na środku chodnika. Musiałam go ominąć idąc ulicą, a jednocześnie z naprzeciwka jechał inny samochód, z którego kierowca popatrzył się na mnie tak, jakby to była moja wina, że muszę to wielkie coś omijać. Przyszła Liv i poszłyśmy podbijać miasto. Naszym pierwszym celem był Cropp. Trzymałam jej "drzwi" od przymierzalni, kiedy obok pojawił się znajomy/nieznajomy nam chłopak. W pewnym momencie jego mama spytała mnie, czy czarna koszula w kropki i kwiatki jest damska czy męska... Potem dopóki nie wyszłam z tego sklepu miałam zaciesz. Kolejnym punktem był sklep sportowy, w którym spodobało nam się tyyyle rzeczy, ale nasze zasoby pieniędzy nie pozwalały na kupienie tego. Później poszłyśmy do hurtowni zabawek i rzeczy do szkoły, szukałyśmy pędzli, farb, kartek itp. Na dziale z zabawkami zachwycałyśmy się domkami dla lalek (tak, takie dorosłe). Siedziałyśmy z godzinę w tym sklepie, potem poszłyśmy do innego szukać farb akrylowych. Znalazłyśmy. Wróciłyśmy bez nich. Przyszłyśmy tradycyjnie do mnie i grałyśmy w Panfu. Kłóciłyśmy się z różnymi ludźmi i się śmiałyśmy. Liv poszła, a ja usiadłam na balkonie i gadałam z mamą.
Akurat zachwycała się chmurami ( jak się mieszka wysoko to tak jest codziennie). Usiadłam znowu do komputera, zamówiłam kosmetyki z Oriflame i zakończyłam dzień.
~Blume
~Blume
Komentarze
Prześlij komentarz