CoDziennik #13
Tak, jest środek nocy. 4:13 a ja piszę CoDziennik. Ta bezsenność... Leżałam i leżałam, i słuchałam muzyki aż mnie natchnęło żeby napisać wczorajszy post. a że wczoraj był bardzo nudny dzień, który składał się z simsów, próbowanie od rana pozbycia się bólu brzucha i znowu wieczornym wyjściem z Liv, dlatego zdam Wam relację z przedwczorajszych urodzin mojego brata.
Obudziłam się z myślą, że nadszedł dzień zrobienia torta. Umyłam się, ogarnęłam i poszłam do kuchni. Połowę miałam już zrobioną, bo miałam kupiony i biszkopt i kremy: czekoladowy i śmietankowy. Do tego musiałam pilnować, żeby brat nie wszedł i nie patrzył w stronę kuchni, co przy moim układzie domu jest prawie niemożliwe. Podczas całego ozdabiania pozmieniałam parę razy pomysł na cały tort: na początku miał być z owocami, potem z owocami i kremem, z samym kremem i z wymieszanym kremem, jednak ostatecznie z góry posmarowałam białym kremem, czekoladowym zrobiłam te "kropki" na brzegach i wsadziłam w nie banany i skropiłam sokiem z cytryny (żeby nie zczerniały), na środku napisałam "Marcel", a z boków tortu dałam czekoladowy krem i posypałam posypką czekoladową. Wyszedł całkiem dobry, ale te kupione rzeczy bardzo szybko nie wiem, wysychają? Z kremu sie zrobiła guma. Z biszkoptu już są wiórki (a zwilżyłam). Kiedy tort był już gotowy poszłam do pokoju oczekując na rozwój sytuacji z rodzicami i z bratem. W końcu wygonili go na plac, a sami przygotowali super prezent, a mianowicie komputer. Kiedy sobie uświadomiłam, że takiemu młodemu takie prezenty robią to ja zaczęłam prosić o laptopa... Za niecały miesiąc się okaże czy na mnie już oszczędzą. Marcel bardzo się ucieszył z prezentu, a do tego dostał jeszcze notes z Harrego Pottera i ode mnie bluzę jego ulubionego youtubera. W ten sam dzień poszedł z tatą dokupić jeszcze słuchawki z mikrofonem i kamerkę, bo chce nagrywać na YouTube. Ja jestem temu bardzo przeciwna, wszyscy sławni są dorośli albo prawie dorośli, a każdy przecież wie jak się kończy kiedy dziecku daje się nagrywać filmy. Reszta dnia zleciała mi bardzo szybko, nawet nie pamiętam co robiłam. Wieczorem spotkałam się z Liv, ale to już wiecie. Ja nie mam nigdy takich przygód, dlatego nie będę wam opisywać jak jechałam windą i weszłam do domu.
~Blume
Obudziłam się z myślą, że nadszedł dzień zrobienia torta. Umyłam się, ogarnęłam i poszłam do kuchni. Połowę miałam już zrobioną, bo miałam kupiony i biszkopt i kremy: czekoladowy i śmietankowy. Do tego musiałam pilnować, żeby brat nie wszedł i nie patrzył w stronę kuchni, co przy moim układzie domu jest prawie niemożliwe. Podczas całego ozdabiania pozmieniałam parę razy pomysł na cały tort: na początku miał być z owocami, potem z owocami i kremem, z samym kremem i z wymieszanym kremem, jednak ostatecznie z góry posmarowałam białym kremem, czekoladowym zrobiłam te "kropki" na brzegach i wsadziłam w nie banany i skropiłam sokiem z cytryny (żeby nie zczerniały), na środku napisałam "Marcel", a z boków tortu dałam czekoladowy krem i posypałam posypką czekoladową. Wyszedł całkiem dobry, ale te kupione rzeczy bardzo szybko nie wiem, wysychają? Z kremu sie zrobiła guma. Z biszkoptu już są wiórki (a zwilżyłam). Kiedy tort był już gotowy poszłam do pokoju oczekując na rozwój sytuacji z rodzicami i z bratem. W końcu wygonili go na plac, a sami przygotowali super prezent, a mianowicie komputer. Kiedy sobie uświadomiłam, że takiemu młodemu takie prezenty robią to ja zaczęłam prosić o laptopa... Za niecały miesiąc się okaże czy na mnie już oszczędzą. Marcel bardzo się ucieszył z prezentu, a do tego dostał jeszcze notes z Harrego Pottera i ode mnie bluzę jego ulubionego youtubera. W ten sam dzień poszedł z tatą dokupić jeszcze słuchawki z mikrofonem i kamerkę, bo chce nagrywać na YouTube. Ja jestem temu bardzo przeciwna, wszyscy sławni są dorośli albo prawie dorośli, a każdy przecież wie jak się kończy kiedy dziecku daje się nagrywać filmy. Reszta dnia zleciała mi bardzo szybko, nawet nie pamiętam co robiłam. Wieczorem spotkałam się z Liv, ale to już wiecie. Ja nie mam nigdy takich przygód, dlatego nie będę wam opisywać jak jechałam windą i weszłam do domu.
~Blume
Komentarze
Prześlij komentarz