CoDziennik #11

    O dzisiejszym wyjeździe z okazji urodzin brata dowiedziałam się dopiero wczoraj rano. Jak zawsze ostatnia. Leżąc już w łóżku i próbując zasnąć otworzyłam na chwilę oczy i dostrzegłam coś dziwnego. Świeciła tylko jedna, jedyna gwiazdka. Ale świeciła tak mocno jak chyba za te wszystkie inne nieświecące gwiazdki. Przyglądałam się jej i zobaczyłam jak miga, zwiększa swój rozmiar i momentalnie zmniejsza, a także rozciąga na boki i robi się z niej kreska. Już się bałam, że jakieś ufo czy coś (tak tak Oliwia, tak). 
    O 6 obudziła mnie mama. Ciągle nieprzytomna ubrałam się, umyłam i zrobiłam śniadanie. Wyszliśmy do samochodu i czekaliśmy na kolegę brata. po ok. 5 minutach przyszedł, a mama rozmawiała z jego mamą. W końcu wyjechaliśmy. Droga mijała baardzo wolno, zasnąć nie mogłam, bo chłopaki się darli. Dojechaliśmy mniej więcej w 2 godziny. Tym tajemniczym miejscem wycieczki była Farma Iluzji (bardzo polecam). Spędziliśmy tam cały dzień, od 10 do 17. Bawiliśmy się, zjedliśmy frytki i gofry. Wróciliśmy po 19. Tym razem połowę drogi przespałam, jednak obudził mnie dotyk zimnego plastiku na moim nosie. Domyśliłam się, kto i co mi trzyma.
    -Zabierz ten miecz z mojego nosa bo zaraz ci nie powiem gdzie wsadzę- po tym zdaniu miecz zniknął, ale dalej już nie zasnęłam. Nagle mi się zrobiło niedobrze, więc otworzyłam okno i byłam niczym pies czujący wiatr we włosach podczas jazdy. Dotarliśmy do domu, wykąpałam się, próbowałam się nauczyć grać na gitarze piosenkę "Metallica- Nothing else Matters", ale jedyne co mi dobrze wychodzi to początek. Wkurzyłam się, odłożyłam gitarę i zabrałam się za pisanie tego posta.

~Blume

Komentarze