CoDziennik #1
Cześć, z tej strony Blume :)
Witam Was w pierwszej części CoDziennika! :D CoDziennik to ulepszona wersja dziennika, którą każdego dnia piszemy na zmianę. Opowiadamy w nim nasze wydarzenia ostatniego dnia. Mimo, że nie zawsze dzieje się coś ciekawego, pisząc CoDziennik zawsze będziemy utrzymywać z Wami stały kontakt i będziecie mogli lepiej poznać nas i nasze codzienne życie.
A teraz bez zbędnego przedłużania przechodzimy do pierwszej części CoDziennika! :D
Jestem Blume. Mieszkam na południu Polski w małym miasteczku, w którym spędziłam 15 lat. Rzadko tu się dzieje coś ciekawego. W wakacje najupalniejszy dzień sięga 35 stopni, a tu między blokami wieje nawet wtedy, kiedy nie wieje.
Z samego rana obudził mnie dotyk zimnego, mokrego nosa mojego psa na twarzy. Gdy tylko otworzyłam oczy, Lilly, moja suczka rasy Maltańczyk cofnęła się i popatrzyła na mnie pytającym wzrokiem. Zaspana popatrzyłam na zegarek. 6:57. Wstałam, założyłam na siebie byle jakie ubranie, zapięłam na smycz psa i zjechałyśmy windą na dół. Od wczesnej godziny była koszona trawa, dlatego musiałyśmy się udać do miejsca, gdzie kosiarki nie jeździły.
Po powrocie do domu, mama już stała w kuchni z kubkiem kawy w ręce.
-Jak się spało?- zapytała.
- Śniło mi się, że lecę samolotem.- odpowiedziałam krojąc cytrynę i zalewając ją wodą w szklance. Poszłam do pokoju, przebrałam się spakowałam na wyjazd nad jezioro. Od rana były chmury i miałam przeczucie, żeby nie jechać, ale mama bardzo chciała, więc pół godziny później byłyśmy już w drodze nad wodę. Im byłyśmy bliżej celu, tym ciemniejsze chmury wyłaniały się zza drzew. Mama wjechała szukać swojej koleżanki, a ja jej cały czas mówiłam, że to zły pomysł na jezioro dzisiaj. Miałam rację. Rozłożyłyśmy leżaki, ułożyłyśmy się, i nagle rozpętała się burza i trzeba było uciekać. Całe przemoczone wróciłyśmy do domu i poszłam się wykąpać. Gdy wróciłam, włączyłam komputer i zaczęłam grać w simsy. I tak mi jakoś zleciał cały dzień.
~Blume
Witam Was w pierwszej części CoDziennika! :D CoDziennik to ulepszona wersja dziennika, którą każdego dnia piszemy na zmianę. Opowiadamy w nim nasze wydarzenia ostatniego dnia. Mimo, że nie zawsze dzieje się coś ciekawego, pisząc CoDziennik zawsze będziemy utrzymywać z Wami stały kontakt i będziecie mogli lepiej poznać nas i nasze codzienne życie.
A teraz bez zbędnego przedłużania przechodzimy do pierwszej części CoDziennika! :D
Jestem Blume. Mieszkam na południu Polski w małym miasteczku, w którym spędziłam 15 lat. Rzadko tu się dzieje coś ciekawego. W wakacje najupalniejszy dzień sięga 35 stopni, a tu między blokami wieje nawet wtedy, kiedy nie wieje.
Z samego rana obudził mnie dotyk zimnego, mokrego nosa mojego psa na twarzy. Gdy tylko otworzyłam oczy, Lilly, moja suczka rasy Maltańczyk cofnęła się i popatrzyła na mnie pytającym wzrokiem. Zaspana popatrzyłam na zegarek. 6:57. Wstałam, założyłam na siebie byle jakie ubranie, zapięłam na smycz psa i zjechałyśmy windą na dół. Od wczesnej godziny była koszona trawa, dlatego musiałyśmy się udać do miejsca, gdzie kosiarki nie jeździły.
Po powrocie do domu, mama już stała w kuchni z kubkiem kawy w ręce.
-Jak się spało?- zapytała.
- Śniło mi się, że lecę samolotem.- odpowiedziałam krojąc cytrynę i zalewając ją wodą w szklance. Poszłam do pokoju, przebrałam się spakowałam na wyjazd nad jezioro. Od rana były chmury i miałam przeczucie, żeby nie jechać, ale mama bardzo chciała, więc pół godziny później byłyśmy już w drodze nad wodę. Im byłyśmy bliżej celu, tym ciemniejsze chmury wyłaniały się zza drzew. Mama wjechała szukać swojej koleżanki, a ja jej cały czas mówiłam, że to zły pomysł na jezioro dzisiaj. Miałam rację. Rozłożyłyśmy leżaki, ułożyłyśmy się, i nagle rozpętała się burza i trzeba było uciekać. Całe przemoczone wróciłyśmy do domu i poszłam się wykąpać. Gdy wróciłam, włączyłam komputer i zaczęłam grać w simsy. I tak mi jakoś zleciał cały dzień.
~Blume
Komentarze
Prześlij komentarz